Natura uzdrawia, lekarz tylko leczy... Sądzę dziś, że największy problem Polaków polega na tym, że nadal — mimo ogromnych kłopotów służby zdrowia — nie chcą wziąć tej sprawy we własne ręce.
Niemal wszyscy zaniedbują zdrowie, nie doceniają znaczenia profilaktyki, racjonalnego odżywiania, ruchu. Lekceważą naturalne sposoby poprawiania samopoczucia. Do lekarzy udają się na ogół za późno i wyłącznie po cudowne środki, które mają natychmiast naprawić to, co było niszczone systematycznie i z uporem przez długie lata.
Opamiętanie przychodzi na ogół za późno, kiedy rozwój choroby można co najwyżej zahamować, ale nie można nawet marzyć o odzyskaniu pełni zdrowia. Stan zdrowia przeciętnego Polaka jest w tej chwili wręcz tragiczny. I nic tu nie pomoże budowa kolejnych szpitali, mnożenie kadr medycznych i tak już licznych, ale niewłaściwie wykorzystywanych. Nie jest moim celem zniechęcanie kogokolwiek do tzw. medycyny konwencjonalnej. Sama z niej korzystam, a osiągnięcia i ranga tego obszaru lecznictwa są niepodważalne. Proponuję natomiast wszystkim zainteresowanym, by przed sięgnięciem po antybiotyki, hormony czy inne środki tego typu, rozważyli — czy są one rzeczywiście niezbędne, czy dla zabicia wróbla nie posługują się armatą, która może okazać się niezbędna w trudniejszej sytuacji. Oczywiście, nie zawsze lek naturalny może zastąpić lek syntetyczny, ale w wielu przypadkach jest to możliwe. „Choć zdrowie na pewno nie jest wszystkim, to bez zdrowia wszystko jest niczym" — powiedział Artur Schopenhauer. Obyśmy nigdy tej prawdy nie musieli doświadczać na własnej skórze... |